– Nie chcę być kobietą sukcesu. Chcę być kobietą, która wie, czego chce – mówi Iwona Borawska, która znalazła się w gronie 100 Wpływowych Kobiet 2026. Kapituła konkursu „Polski Metropolii Warszawskiej” i „Echa Dnia” doceniła jej wkład w transformację i skalowanie polskiego sektora MŚP, przełamywanie barier wzrostu oraz promowanie idei interim managementu. Sama ekspertka traktuje to wyróżnienie także jako okazję do rozmowy o kobietach, ambicji i o tym, że wcale nie trzeba być idealną, żeby robić swoje.
Kiedy słyszymy „kobieta sukcesu”, przed oczami często pojawia się obraz osoby, która o szóstej rano biega, potem medytuje, prowadzi trzy firmy, wychowuje dzieci, zdrowo gotuje i jeszcze wieczorem znajduje czas na rozwój osobisty. Brzmi świetnie. Tylko kto ma na to czas?
– Coraz mniej interesuje mnie określenie »kobieta sukcesu«. Ono tworzy wrażenie, że istnieje jakiś instruktaż obsługi idealnej kobiety. Ma być ambitna, skuteczna, zadbana, uśmiechnięta i jeszcze wszystko świetnie organizować. A przecież życie bardziej przypomina kuchnię po przyjęciu niż katalog IKEA. Czasem jest porządek, czasem nie. I to jest normalne – mówi Iwona Borawska, founderka i CEO
The Process®, interim managerka i doradczyni biznesowa.
Nie musisz być gotowa na 100 procent
Jednym z największych hamulców kobiecej ambicji jest przekonanie, że najpierw trzeba być wystarczająco dobrą. Jeszcze jeden kurs. Jeszcze trochę doświadczenia. Jeszcze poprawię CV. Jeszcze nauczę się tego Excela. I dopiero wtedy poproszę o podwyżkę, założę firmę albo powiem głośno, że chcę więcej. – Kobiety bardzo często czekają, aż poczują się w stu procentach gotowe. Tylko że ten moment może nigdy nie nadejść. To trochę jak z wejściem do zimnej wody – można stać na brzegu i przez pół godziny sprawdzać temperaturę albo po prostu wejść. Oczywiście warto wiedzieć, co się robi. Ale nie musimy wiedzieć wszystkiego, zanim zaczniemy – mówi Iwona Borawska. Jej zdaniem pewność siebie nie polega na przekonaniu, że jesteśmy najlepsze. – Nie muszę być najlepsza w pokoju. Wystarczy, że wiem, co potrafię, wiem, czego chcę i jestem gotowa się uczyć. Czasami naprawdę wystarczy zrobić ten jeden następny krok – podkreśla.
A jeśli po prostu chcesz dobrze zarabiać?
O pieniądzach kobiety nadal często mówią ciszej niż o swoich kompetencjach. Potrafią przez godzinę opowiadać, ile zrobiły dla firmy, a kiedy pada pytanie o stawkę, nagle pojawia się: „jestem otwarta na propozycje”. – To trochę tak, jakbyśmy weszły do sklepu, wybrały piękną sukienkę i przy kasie powiedziały do ekspedientki: zapłacę tyle, ile pani uważa. Z biznesem tak się nie da. Jeżeli wiemy, jaką wartość dajemy, powinnyśmy umieć o niej rozmawiać – także o pieniądzach – mówi ekspertka. I dodaje, że chęć dobrego zarabiania nie jest powodem do przeprosin. Pieniądze oznaczają przecież nie tylko konsumpcję. To także niezależność, możliwość podejmowania decyzji i poczucie bezpieczeństwa.
Nie każda musi być CEO
Kultura sukcesu potrafi wpaść z jednej skrajności w drugą. Najpierw mówi kobietom: „nie wychylaj się”. Potem: „musisz być liderką”. Tymczasem nie każda kobieta chce zarządzać setką osób, budować międzynarodową firmę czy występować na scenie.
– Nie każda z nas musi być CEO. Tak jak nie każda osoba w rodzinie musi prowadzić samochód. Ważne, żebyśmy wiedziały, dokąd zmierzamy i dlaczego. Liderstwo nie zawsze zaczyna się od stanowiska. Czasami zaczyna się od tego, że ktoś w końcu mówi: dobra, ja się tym zajmę – mówi Iwona Borawska. Jej zdaniem każda kobieta ma prawo zdefiniować sukces po swojemu. Dla jednej będzie nim własna firma, dla drugiej awans i większe zarobki. Dla kolejnej zmiana branży, a dla jeszcze innej – praca, która daje satysfakcję i zostawia czas na życie poza nią.
Życie nie jest projektem do optymalizacji
Kolejny mit to przekonanie, że wszystko da się idealnie pogodzić.
Kariera, rodzina, zdrowie, rozwój, relacje, sport, podróże. Najlepiej wszystko jednocześnie i najlepiej bez zadyszki. – Nie wierzę w idealny balans. To trochę jak z wagą w kuchni – cały czas coś się przesuwa. Raz więcej uwagi potrzebuje praca, innym razem rodzina, czasem my same. I naprawdę nie musimy codziennie udowadniać, że wszystko jest pod kontrolą – mówi ekspertka. Dlatego jej zdaniem warto przestać traktować potknięcia jak dowód porażki. – Możemy się pomylić. Możemy podjąć złą decyzję. Możemy zmienić zdanie. Możemy nawet zrobić coś kompletnie bez sensu, a potem się z tego wycofać. To nie odbiera nam kompetencji. Czasami po prostu trzeba otrzepać kolana i iść dalej – dodaje Borawska.
Wyróżnienie w gronie 100 Wpływowych Kobiet 2026 jest ważnym momentem przede wszystkim
ze względu na uzasadnienie z przesłaniem dla innych – znalezienie się wśród kobiet, które swoją pracą, odwagą, kompetencjami i zaangażowaniem mają realny wpływ. – Bardzo podoba mi się to, że obok merytorycznych osiągnięć doceniono po prostu wpływ. Bo wpływ nie zaczyna się od pomnika ani od nagrody. Czasami zaczyna się od zwykłej rozmowy, decyzji, podzielenia się doświadczeniem albo od tego, że jedna kobieta powie drugiej: spróbuj. Dasz radę – mówi Iwona Borawska. I właśnie takich kobiet chciałaby widzieć więcej: nie idealnych, nie przesłodzonych i nie odczłowieczonych przez stereotyp „twardej bizneswoman”. Po prostu silnych, samodzielnych i idących po swoje. Może właśnie o to chodzi w sukcesie. Nie o to, żeby mieć wszystko, tylko żeby wiedzieć, czego się chce – i mieć odwagę po to sięgnąć.







Be the first to write a comment.