27 października minął termin składania zgłoszeń wierzytelności w estońskim postępowaniu upadłościowym dotyczącym ZondaCrypto. Poszkodowani wykonali pierwszy formalny krok, ale przed nimi kolejne miesiące oczekiwania, weryfikacji dokumentów i ustalania, jaki majątek uda się zgromadzić na potrzeby spłaty wierzycieli. Damian Przybyłowski, przewodniczący komitetu wierzycieli, wyjaśnia na jakim etapie jest obecnie postępowanie,
Redakcja: Minął termin składania zgłoszeń wierzytelności, wyznaczony na 27 października. Na jakim etapie znajduje się obecnie postępowanie upadłościowe i jakie działania są teraz najważniejsze?
Damian Przybyłowski: Po upływie terminu zaczyna się etap, od którego zależy cała sprawa. Masa upadłości nie ma dziś środków nawet na pokrycie kosztów samego postępowania. W takiej sytuacji estoński sąd, na wniosek syndyka, może wezwać wierzycieli do wpłaty zaliczki na koszty, a jeśli pieniądze nie wpłyną, postępowanie zostanie umorzone. Dlatego najważniejsze jest teraz jak najszybsze zasilenie masy realnymi środkami. Chodzi przede wszystkim o pieniądze spółki zabezpieczone w Polsce, a tu decyzje i szybkie działania należą do prokuratury, która musi ustalić, jakie środki nadają się do natychmiastowego przekazania do masy upadłości. Czekamy na sprawne działania ze strony prokuratury.
R.: Czy można już oszacować, ilu wierzycieli faktycznie zgłosiło swoje roszczenia?
D.P.: Nie będę podawał szacunków. Syndyk zapowiedział, że dokładne liczby przedstawi w listopadzie, i tylko na nich warto się opierać. Wiadomo, że w ostatnich dniach przed terminem zgłoszeń wpłynęło bardzo dużo. Pod koniec września, według biura syndyka, zgłoszeń było około 5 tysięcy na ponad 43 mln euro, a od tamtej pory ta liczba wyraźnie wzrosła.
R.: Jak wygląda obecnie współpraca z syndykiem i jakie informacje udało się dotychczas uzyskać na temat dalszego przebiegu postępowania?
D.P.: Jako przewodniczący komitetu wierzycieli jestem w stałym kontakcie z syndykiem, który otwarcie przedstawia sytuację: w masie nie ma pieniędzy, a od tego zależy tempo wszystkich dalszych działań. Po spotkaniu w Ministerstwie Sprawiedliwości 21 października Prokuratura Krajowa ogłosiła ustalenie zasad współpracy z syndykiem, w tym przekazywania dokumentacji i wyników analiz przepływów środków. 26 października komitet przyjął uchwałę z konkretnymi rekomendacjami dla syndyka wobec prokuratury.
R.: Kiedy poszkodowani mogą spodziewać się konkretnych informacji dotyczących swoich roszczeń?
D.P.: Nie w najbliższych tygodniach. Zanim powstanie lista wierzycieli z uznanymi kwotami, syndyk musi zweryfikować tysiące zgłoszeń, a do tego potrzebuje danych z bazy giełdy i środków na prowadzenie postępowania. Uczciwie trzeba powiedzieć, że cały harmonogram zależy od tego, czy postępowanie uzyska finansowanie. I tu znowu w pierwszej kolejności należy podkreślić, że działanie prokuratury jest najistotniejsze obecnie.
R.: Czy wierzyciele będą indywidualnie informowani o konieczności poprawienia zgłoszeń? Jak powinni reagować na wezwania syndyka i na co szczególnie uważać?
D.P.: Tak, syndyk wzywa do uzupełnień mailowo, indywidualnie. Na wezwanie trzeba odpowiedzieć w wyznaczonym terminie, uzupełnić dokładnie to, o co prosi, i najlepiej odpisać w tym samym wątku. Warto regularnie sprawdzać folder spam.
Trzeba też bardzo uważać na oszustów. Do zgłoszenia nie są potrzebne hasła, kody BLIK ani dostęp do bankowości. Jeśli ktoś poprosi o pieniądze, na przykład pod pretekstem kosztów postępowania, trzeba to sprawdzić w oficjalnym ogłoszeniu sądu albo bezpośrednio u syndyka. Nigdy nie należy płacić na podstawie samego maila czy telefonu.
R.: Wspominał Pan, że proces tworzenia masy upadłościowej jest dopiero na wczesnym etapie. Co w praktyce oznacza to dla poszkodowanych i jakich informacji nadal brakuje, aby można było ocenić możliwości odzyskania pieniędzy?
D.P.: Masa upadłości to majątek, z którego wierzyciele dostaną pieniądze. Dziś jest ona w praktyce pusta, a majątek spółki trzeba dopiero odzyskać: ze środków zabezpieczonych przez polską prokuraturę, od podmiotów, do których pieniądze wyprowadzono, i z kryptoaktywów. Prokuratura informowała o zabezpieczeniu w śledztwie majątku o wartości około 125 mln zł, ale nie wiadomo jeszcze, jaka jego część należy do samej spółki i trafi do masy. Brakuje więc dwóch kluczowych liczb: ile majątku zostanie odzyskane i ile wynoszą uznane wierzytelności. Bez nich nikt nie powie rzetelnie, jaki procent strat uda się odzyskać.
R.: Jednym z problemów postępowania jest również kwestia jego finansowania. Jak wpływa ona na tempo podejmowanych działań i jakie konsekwencje może mieć brak odpowiednich środków na prowadzenie postępowania?
D.P.: To dziś największe ryzyko w tej sprawie. Bez pieniędzy w masie syndyk nie może finansować analiz przepływów, prawników w innych krajach ani pozwów przeciwko osobom, do których trafił majątek spółki. Jeśli postępowanie nie uzyska środków na koszty, prawo estońskie przewiduje jego umorzenie. Nie mówię tego, żeby straszyć, tylko dlatego, że to realny scenariusz. Kluczowa jest żywa gotówka na rachunku syndyka, a najszybszą drogą do niej są decyzje prokuratury dotyczące środków spółki zabezpieczonych w Polsce. Liczymy na szybkie działanie prokuratury i wsparcie Ministerstwa Sprawiedliwości.
R.: Czy poszkodowani powinni obecnie podejmować dodatkowe działania, czy przede wszystkim czekać na informacje od syndyka?
D.P.: Kto złożył zgłoszenie, powinien przede wszystkim pilnować skrzynki, odpowiadać na wezwania i przechowywać dokumenty. Kto się nie zgłosił, nadal może to zrobić, ale zgłoszenie po terminie trafia do niższej kategorii, a szanse na zaspokojenie z niej są niewielkie. Niezależnie od upadłości można uczestniczyć w postępowaniu karnym jako pokrzywdzony, bo to odrębna ścieżka.
R.: Jakie są obecnie największe niewiadome w sprawie ZondaCrypto i kiedy – Pana zdaniem – wierzyciele mogą uzyskać odpowiedzi na najważniejsze pytania?
D.P.: Widzę trzy główne niewiadome. Pierwsza: czy postępowanie uzyska finansowanie, i to rozstrzygnie się w najbliższych tygodniach. Druga: ile majątku spółki zostanie przekazane do masy, co zależy w dużej mierze od decyzji prokuratury i analizy przepływów. Trzecia: jaka jest łączna kwota uznanych wierzytelności. Pierwsze dane o zgłoszeniach syndyk zapowiedział na listopad. Na realną ocenę, ile wierzyciele mogą odzyskać, trzeba będzie jednak poczekać miesiące, a nie tygodnie.
Damian Przybyłowski – radca prawny, licencjonowany doradca restrukturyzacyjny i aktywny syndyk w Polsce. Przewodniczący Komitetu Wierzycieli wybrany do składu komitetu 17.09.2026 podczas pierwszego zgromadzenie wierzycieli w Tallinie. Reprezentuje inicjatywę Zondaodzyskaj.pl prowadzoną przez Krajowe Centrum Obsługi Długów sp. z o.o., którego jest prezesem.







Be the first to write a comment.